Akcja organizowana jest już po raz 25. – Pomysł zrodził się w 1994 roku na zebraniu księży dyrektorów diecezjalnych Caritas, które odbyło się w Ośrodku dla Niepełnosprawnych Dzieci i Młodzieży w Rusinowicach. Początkowo akcja nosiła nazwę “Bożonarodzeniowa Świeca Caritas”. Świeczki miały stać na wigilijnym stole przy dodatkowym nakryciu i wyrażać gotowość domowników do przyjęcia Chrystusa w każdym, kto wymaga pomocy. Potem postanowiono, że dochód z ofiar za świece przeznaczony będzie na pomoc dzieciom. Wtedy projekt otrzymał oficjalną nazwę, czyli Wigilijne Dzieło Pomocy Dzieciom – wyjaśnia ks. Robert Kowalski, dyrektor diecezjalnej Caritas.

W diecezji radomskiej Caritas, podobnie jak w latach ubiegłych, chce rozprowadzić 65 tys. świec. – Nabywając je, diecezjanie wspierają dzieci z ubogich rodzin. Pozyskane ofiary przeznaczymy na ich letni wypoczynek, całoroczne dożywianie, wsparcie medyczne i pomoc edukacyjną. Ufam, że i w tym roku diecezjanie nie zawiodą – mówi ks. Kowalski.

Od 2000 r. akcja organizowana jest wspólnie z Diakonią Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego i Eleos Kościoła Prawosławnego.

– Świeca w Kościele prawosławnym ma wielkie znaczenie, także ta wigilijna. Mówi się, że świeca, aby dała ciepło, musi się spalać, czyli dawać coś z siebie. Każdy z nas jest powołany do tego, aby w swoim życiu kierował się miłosierdziem, dlatego włączyliśmy się w akcję. W naszej parafii już można kupić świece. Dzięki temu możemy wspomóc potrzebujących, by Święta Bożego Narodzenia były radosne dla wszystkich – powiedział ks. Paweł Sidoruk, proboszcz parafii prawosławnej w Radomiu.

Ks. Wojciech Rudkowski mówi, że w Kościele Ewangelicko-Augsburskim akcja od początku się przyjęła. – Rzadko się zdarza, żeby w którejś ewangelickiej rodzinie podczas wigilii nie było takich świec na stole. Nasza parafia jest niewielka. Pieniądze ze sprzedaży świec przesyłamy do Diakonii. To jest nasz wkład, taki wdowi grosz, który dokładamy do tego dzieła – powiedział.

 

Żródło: Marta Deka / Gość Niedzielny