Celem spotkania było m.in. przedstawienie proponowanych przez Caritas działań dotyczących głównie seniorów, ale też osób samotnych czy o bardzo niskich dochodach – to na ogół mieszkańcy małych miejscowości.

PZC w Bliżynie działa od 2010 r. i pomaga osobom samotnym, niepełnosprawnym, chorym, rodzicom będącym w trudnej sytuacji materialnej. Pracami zespołu kieruje proboszcz ks. Stanisław Wlazło.

– Gdy przyszedłem do parafii, spotkałem się z takimi sytuacjami losowymi ludzi, które skłoniły mnie do podjęcia decyzji o powołaniu parafialnego zespołu Caritas. Zgłosiło się sporo osób chętnych, wrażliwych na potrzeby innych ludzi. W pewnym sensie wyręczają mnie w sprawach troski o tę działalność charytatywną i dobroczynną w parafii. Ja tylko koordynuję ich pracę, oni poświęcają swój czas – mówi ks. S. Wlazło.

Żeby pomagać, trzeba zdobywać pieniądze. Jak zaznacza proboszcz, jest dumny z PZC, bo choć parafia jest nieliczna (4300 osób) i jest jedną z mniejszych, zespół Caritas z 1 proc. pozyskuje dość znaczne pieniądze i zawsze jest pod tym względem w diecezjalnej czołówce. – To dzięki paniom, które prowadzą punkt wypełniania zeznań podatkowych PIT – wyjaśnia.

Aktualnie 11 osób z parafii korzysta z programu „Na codzienne zakupy”, a ok. 20 może liczyć na pomoc niezależnie od pory roku, w zależności od ich aktualnej sytuacji życiowej. To m.in. osoby z chorobami psychicznymi.

Maria Krzemińska jest skarbnikiem w PZC. – Gdy trzeba, piszę różne odwołania od decyzji, które otrzymują nasi podopieczni. Staram się pomagać nie tylko finansowo, ale i merytorycznie – mówi M. Krzemińska.

Od samego początku w pracę zespołu zaangażowany jest także Mieczysław Woźniak, prezes PZC w Bliżynie. – Przyszedłem, gdy tylko proboszcz zaproponował, żeby pomóc tym, którzy tej pomocy potrzebują. Proboszcz najlepiej znał parafian. Sugerował, dokąd mamy iść. Organizujemy odzież, żywność, zaopatrujemy w drewno opałowe samotne i chore kobiety. Pomagamy w różny sposób, w zależności od potrzeb i zaistniałych sytuacji losowych – mówi. Podkreśla, że w zespole panuje bardzo dobra atmosfera, a wszystko tak dobrze funkcjonuje dzięki współpracy z proboszczem, który dba również o ich formację duchową.

Ostatnio PZC pomagał rodzinie poszkodowanej przez pożar. Matka samotnie wychowująca nastoletnią córkę w ogniu straciła niemal wszystko. – Zorganizowaliśmy przykościelną kwestę pomocową. Oprócz tego nasz zespół Caritas kupił dla nich pralkę automatyczną – mówi M. Krzemińska.

– Życzę każdej parafii i każdemu proboszczowi takiego parafialnego zespołu Caritas jak nasz – podsumowuje ks. S. Wlazło.

 

Źródło: Krystyna Piotrowska / Gość Niedzielny