O bezdomności, zdaniem specjalistów, należy myśleć jak o kryzysie, z którego można wyjść – a państwo powinno w tym pomagać. I pomaga. Mimo jednak wielu działań podejmowanych przez instytucje pomocowe, nie każdy z tej pomocy chce skorzystać. Wielu bezdomnych nie chce podporządkować się regulaminowi obowiązującemu w schroniskach i noclegowniach i wybiera życie “na wolności”, bez żadnych ograniczeń, zasad czy dyscypliny.

Pani Dorota od dwóch lat mieszka w Schronisku dla Bezdomnych Kobiet przy ul. Zagłoby w Radomiu. Opiekuje się dwójką małych dzieci. Młodsze z nich urodziła, gdy już była mieszkanką placówki. Jak przyznaje, nie miała wyboru a pobyt w schronisku to dla niej zbawienie, a nie wstyd.

Mieszkańcy schroniska czy noclegowni to osoby dobrze znane kierownictwu placówek. Przyczyn ich bezdomności jest tyle, ilu jej mieszkańców – mówi kierownik ośrodka przy ul. Zagłoby Wojciech Dąbrowski. – Każdemu z nich staraliśmy się stworzyć choć namiastkę domu, dlatego pobyt tutaj nie jest dla nich krępujący – dodaje.

– To, co najbardziej cieszy i traktujemy to jako nasz sukces to fakt, że wielu naszych podopiecznych ułożyło sobie życie i już do nas nie wraca – mówi Wojciech Dąbrowski. Takie informacje potwierdzają, że nasza praca nie idzie na marne i ma sens – dodaje.

Bezdomność jest jednym z poważniejszych zjawisk patologii społecznej XXI wieku. Liczba osób bezdomnych w Polsce wzrasta z roku na rok. Bez dachu nad głową żyje minimum 36 tys. osób, w tym przynajmniej jedna czwarta z nich przebywa poza placówkami przeznaczonymi dla osób bezdomnych i są to w znacznej mierze osoby chore, niepełnosprawne, osoby starsze. Dość dużą grupę wciąż stanowią osoby borykające się z uzależnieniami, w tym alkoholizmem.

W Radomiu są dwie placówki, które przyjmują bezdomnych – prowadzony przez MOPS Dom dla Bezdomnych Mężczyzn przy ul. Słowackiego 188 oraz Dom dla Bezdomnych Kobiet i Noclegownia dla Kobiet i Mężczyzn Caritas Diecezji Radomskiej przy ul. Zagłoby 3.

Źródło: Monika Nowakowska  / Radio Plus Radom